Sprawność moich paneli słonecznych

10 czerwca 2018 Artur

Jak mogliście się dowiedzieć z moich dwóch poprzednich wpisów, zamontowałem na dachu mojego kampera dwa elastyczne panele słoneczne o mocy 100W każdy. Pora na małe podsumowanie. Jak zatem w praktyce wygląda sprawność moich paneli fotowoltaicznych? (Dla tych mniej zainteresowanych tl;dr na końcu wpisu.)

Testy w zmiennych warunkach i przy zmiennym wykorzystaniu nie wypadały najlepiej. A to ze względu na zbyt wysoką temperaturę na zewnątrz. A to znów duże zachmurzenie. W końcu jednak udało mi się przeprowadzić dość miarodajny test. Ale zanim o tym, powiem nieco o tym, jak moje panele fotowoltaiczne sprawowały się w tych mniej atrakcyjnych warunkach zewnętrznych.

Ponieważ w ciągu dnia nie było mnie w kamperze obawiałem się pozostawiać włączony obwód zewnętrzny. Popołudniami i wieczorami korzystałem z laptopa, ładowałem urządzenia, korzystałem z wody (działała pompa) i oświetlenia bez przesadnego oszczędzania. Wszystko po to, żeby testy były miarodajne. Akumulatory po takich wieczorach schodziły do 80-70 procent naładowania. Nie zdarzyło się jednak, by panele słoneczne w ciągu kolejnego dnia nie naładowały akumulatorów znów do 100 procent ich pojemności.

Dziś jednak miałem okazję przetestować akumulatory w nieco odmiennych warunkach. Cały dzień spędziłem nad Odrą z widokiem na most Rędziński. (Mam też zamiar spróbować mu zrobić zdjęcie w nocy.) Temperatura na zewnątrz około 22-23 stopni. Pełne nasłonecznienie. W tych pięknych okolicznościach przyrody pracowałem sobie na laptopie (około 9 godzin), a podczas tej pracy puszczałem materiały wideo na tablecie, który również był stale podłączony. W ciągu tego dnia dwukrotnie naładowałem również swój telefon oraz dwa powerbanki. Teraz czas na trochę matematyki, jednak wyliczenia będą wykonywane w dość dużym uproszczeniu i przybliżeniu – mam jednak nadzieję, że będą dla mnie miarodajne. Pod koniec napiszę, w jakim kontekście.

Bateria w laptopie ma pojemność 80Ah i wystarcza na około 4-5 godzin pracy. Można zatem powiedzieć, że w ciągu 9 godzin podczas pracy na laptopie zużyłem około 144Ah (sic!) – czego wcześniej nie kalkulowałem i jestem tym faktem nieco zdumiony. Jednak akurat ten parametr mogłem wyliczyć w miarę dokładnie. Bateria w tablecie ma 10Ah i zwykle wystarcza mi na około 7-8 godzin oglądania filmów wieczorami. Ja oglądałem transmisje sportowe, więc dochodziło wykorzystanie wbudowanego modemu, a i jasność ekranu musiałem podnieść, bo – jak wspomniałem – dzień był bardzo słoneczny. W tym czasie tablet został również doładowany do pełna. Myślę, że możemy z powodzeniem założyć, że zużył około 15Ah. Dwukrotne ładowanie telefonu (praktycznie wyzerowanego), to łącznie około 6Ah. Do tego należy dodać dwa powerbanki, które mają pojemność 10Ah (łącznie 20Ah). Doładowanie akumulatorów do pełna pochłonęło około 40Ah.

Żeby zbytnio nie zagalopować się w tych optymistycznych wyliczeniach pominę ładowanie pomniejszych urządzeń oraz korzystanie z wiatraka (22W). Muszę również wziąć pod uwagę, że niektóre magazyny energii mogą mieć już dawno za sobą czasy swojej świetności, więc ich pojemność może być mniejsza od tej podanej w specyfikacji producenta. Zatem prezentowane wartości podane w Ah mogą być diametralnie różne od stanu faktycznego. Jednak parametry podawane na sterowniku wyglądały naprawdę dobrze – co więcej – wydają się świadczyć o tym, że był jeszcze zapas mocy:

Tym niemniej dla mnie istotny był czas pracy tych urządzeń i to, jaką energię dostarczyły w ciągu dnia panele.

tl;dr: Na podstawie powyższych informacji można uznać, że moje panele słoneczne dostarczyły w ciągu dnia około 225Ah. Jeżeli zatem średnio dziennie dostarczą mi powiedzmy 200Ah będzie to oznaczało dla mnie, że w ciągu dnia naładują mi laptopa i tablet, których baterie dzień wcześniej wyczerpię w całości (raczej się nie zdarza). Dodatkowo naładują do pełna akumulatory pokładowe uprzednio wykorzystane do około 20%. Co również raczej nie będzie miało miejsca – unikam bowiem schodzenia poniżej 70-60%, żeby zbytnio nie skracać ich żywotności (cykli).

Poza tym, trzeba pamiętać o zimie, podczas której dzień jest krótszy, co oznacza mniej ładowania energią ze słońca i dłuższe korzystanie z oświetlenia w kamperze. Sprawność paneli słonecznych zapewne również nieco się obniży. Jeśli nawet będę musiał odpalać agregat (który jest już naprawiony), to będę mógł to robić zdecydowanie rzadziej! I tym optymistycznym akcentem kończę ten nieco techniczny wpis.

Aby jednak złagodzić ten wydźwięk pozostawiam kilka zdjęć obrazujących w jakich okolicznościach przyrody mogłem spędzić dzień przy pracy:

Musicie przyznać, że nijak ma się to, do pracy w czterech ścianach … A przecież właśnie to było w końcu powodem zakupu mobilnego lokum – żebym mógł mieszkać i pracować gdziekolwiek jestem! Ehh, gdybym tak mógł pracować codziennie…

(Przy okazji miałem możliwość przetestować, jak mój telefon radzi sobie z robieniem zdjęć w nocy i muszę przyznać, że jestem zadowolony z rezultatów 🙂 )

, , , , , , , ,

Artur

Jestem wolną duszą (ale nie „niebieskim ptakiem”), wiem, że nic nie spada z nieba i na wszystko trzeba zapracować. Wierzę również, że marzenia trzeba realizować, a odkładanie ich na później temu nie sprzyja.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

NAPISZ DO MNIE!