Przystosowanie kampera do codziennego życia

24 sierpnia 2017 Artur

Przystosowanie kampera do mieszkania w nim na co dzień, przez okrągły rok, to nie lada wyzwanie. A ja i tak ograniczam się praktycznie do niezbędnego minimum. Nie zmieniam poszycia, nie izoluję dodatkowo. W każdym razie Laika zrobiła wczoraj kilkadziesiąt kilometrów po mieście wożąc mnie, abym mógł załatwić różne rzeczy … i wydać kolejne pieniądze rzecz jasna 🙁

Serwis bieżący

Najpierw odwiedziłem Dominika. Zrobił mi uprzejmość i wymienił olej oraz filtry (powietrza i oleju) w Laice bez czekania w tygodniowej kolejce. Co prawda nie trwało to długo, ale i tak poczułem się wyróżniony, tym bardziej, że w międzyczasie chodził pośród warsztatów na Reymonta jakiś starszy Pan i pytał każdego mechanika: “Panie, wymienisz mi Pan … ?” Za każdym razem w odpowiedzi słyszał: “Najwcześniej za tydzień.” albo “Możemy się umówić na wrzesień.” A on mówił: “Ale ja potrzebuję na jutro …” i odchodził pytać dalej, aż w końcu odjechał zrezygnowany. Trochę mi go było żal, ale już rozumiecie skąd poczucie wyróżnienia, prawda? 🙂

Przy okazji tej wizyty, porozmawiałem jeszcze z Dominikiem o moich dalszych planach i zapytałem o polecenie kogoś, kto mógłby się zająć zbiornikiem na gaz oraz panelami słonecznymi. Odnośnie gazu dostałem parę poleceń. Przede wszystkim bowiem przygotowanie kampera do mieszkania w okresie zimowych wymaga niezawodnego ogrzewania. Dlaczego warto wymienić butlę na zbiornik? O tym za chwilę.

W kwestii paneli nie miał nikogo, kto jest w stanie pomóc, więc poprzestaliśmy na kontaktach do osób, które mogłyby pomóc przynajmniej z akumulatorami gromadzącymi energię z tychże paneli. Jest to kwestia dość newralgiczna w całym systemie solarnym, więc dobrze byłoby porozmawiać z kimś mądrzejszym w tym temacie. Akumulatory muszą spełniać kilka warunków, ale dwa najważniejsze to: muszą to być akumulatory niskiego / głębokiego rozładowania i powinny być dość pojemne (mniej pojemne też mogą być, ale trzeba więcej akumulatorów połączyć szeregowo). Do tej kwestii pewnie jednak wrócimy i powiemy sobie o niej nieco szerzej, gdy już rozwinie się temat pozyskiwania prądu od słońca 🙂

Zbiornik na gaz zamiast dwóch butli

Jeśli chodzi o kontakty uzyskane od Dominika, to ciężko coś się było dodzwonić, ale jedna osoba oddzwoniła. Kolejna wizyta była więc w firmie Unigas. Oględziny auta nie trwały krótko. Szukaliśmy idealnego miejsca na niemały zbiornik na gaz. Udało się znaleźć dość dobre miejsce na zbiornik aż 55 litrów! Brzmi to imponująco w porównaniu z tym, że na chwilę obecną mam do dyspozycji tylko dwie butle po 11 kg każda.

Pomyślcie bowiem, co w sytuacji, gdy gaz w butli się skończy? Ano trzeba iść do schowka, odkręcić reduktor od starej butli i przykręcić do nowej. Wszystko fajnie pod warunkiem, że nie zapomniałeś jej wymienić i jest pełna. A jeśli nie? A jeśli cała sytuacja ma miejsce nad ranem, ja obudziłem się z zimna, bo piecyk przestał grzać? Butle puste, a ja muszę cisnąć na najbliższą stację po nowe. No nie polecam się! 🙂

Widać zatem, jak na dłoni, że cała operacja wymiany dwóch 11 kg butli na zbiornik 55 litrów jest nie kaprysem, a wymogiem, który muszę spełnić jeszcze przed sezonem zimowym. Zapasy gotówki jednak topnieją niemiłosiernie. A ja nastawiałem się bardziej na montaż paneli słonecznych, aby być niezależnym energetycznie. To chyba jednak nie wypali biorąc pod uwagę moje kolejne spotkanie tego dnia.

Panele słoneczne

Pani Sabina – inżynier projektu z ekoCumulus – jeszcze we wtorek odpowiedziała na moje zgłoszenie wysłane z formularza na ich stronie z prośbą o kontakt telefoniczny. Umówiliśmy się na środę celem podejrzenia mojego dachu i przeprowadzenia wstępnej analizy takiej inwestycji. Przyszła z Panem – bodaj Jackiem – i się zaczęło … Przede wszystkim, aby obejrzeć dach musieliśmy się wspinać po bagażniku na rowery zamontowanym z tyłu. Na dachu tragedia. Nigdzie nie ma miejsca. Tu przeszkadza antena, tu znowu jakiś system wentylacji, a tu znów coś innego … Przystosowanie kampera do montażu paneli wymagałoby zasłonienia co najmniej jednego lufciku. Tak więc dziś będę wspinał się na dach, aby wykonać dokładne wymiarowanie i będę je wysyłał do Pani Sabiny, celem otrzymania konkretnej oferty cenowej. Trzymajcie kciuki, żebym się stamtąd nie s … – a nie, to słowo przez “z” się zaczyna pisać, przez “s” się tylko wymawia 😉 – tak więc, trzymajcie kciuki, abym się stamtąd nie zsunął! 😛

Wstępnie wykonana kalkulacja też nie była optymistyczna pod względem finansowym. Jeśli zamontuję trzy panele po 100W (tyle mniej więcej mi potrzeba), to cały system powinien oscylować w kwocie 10 tys. złotych. Mowa tu o panelach, falownicy, regulatorze, akumulatorach i co tam jeszcze potrzeba (połowy informacji już nie pamiętam). Przystosowanie kampera do codziennego mieszkania może wymagać jeszcze więcej inwestycji. Ja na pewno chciałbym zamontować jeszcze dość dobrą przetwornicę (12V na 230V), żeby nie trzeba było wszystkiego przerabiać na 12V, kupować różnej maści zasilaczy samochodowych … itp. Doczytałem sporo na ten temat i chcę, żeby przetwornica była z pełnym sinusem, o mocy 600-1000W. Może nie będzie mi aż tyle na co dzień potrzebne, ale zawsze może się przydać na przykład do tego, żeby podłączyć blender w kuchni 😉

Podsumowanie

Okazuje się zatem, że przystosowanie kampera do moich potrzeb, a przede wszystkim przystosowanie kampera do mieszkania w nim przez cały rok wymaga nieco więcej nakładów (pracy i finansowych) niż mi się wydawało. A może ktoś z Twoich znajomych jest w stanie pomóc mi podjąć temat elektryczności? Może ktoś jest obeznany w tych sprawach na tyle, że mógłby mi pomóc mniejszym kosztem? Daj mi znać!

Na koniec dnia odbyło się tankowanie, bo Laice chciało już się pić, a zbiornik praktycznie wyzerowany (przynajmniej według wskazań na tablicy rozdzielczej). Dziś kolejne działania do wykonania. Raport z nich być może pojawi się jeszcze dziś, a być może jutro. Stay tuned!

, , , , , , , ,

Artur

Jestem wolną duszą (ale nie „niebieskim ptakiem”), wiem, że nic nie spada z nieba i na wszystko trzeba zapracować. Wierzę również, że marzenia trzeba realizować, a odkładanie ich na później temu nie sprzyja.

Komentarze: (2)

  1. Maciej

    Hm … widzę, że moje przemyślenia podążają dokładnie drogą, która już przedeptałeś. Podążam zatem do dalszych wpisów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

NAPISZ DO MNIE!