Pranie w kamperze

23 grudnia 2017 Artur

“A jak wygląda pranie w kamperze?” – to pytanie pojawia się bardzo często, gdy tylko ktoś dowiaduje się, że mieszkam w domu na kołach. Ci, którzy mnie już odwiedzili wiedzą, że w kamperze ilość dostępnego miejsca jest dość mocno ograniczona. Można skorzystać z tzw. “pralek turystycznych”, ale nie jest to rozwiązanie zbyt komfortowe. Koniec końców z moich analiz wynika, że w kamperze nie ma miejsca na pralkę (i co z jej zasileniem oraz dostarczaniem i odprowadzaniem wody?), a tym bardziej nie ma gdzie takowego prania rozwieszać pozostawiając do wyschnięcia. Pranie wymaga zatem korzystania z uprzejmości osób trzecich (znajomi, rodzina), albo korzystania z pralni publicznej. I właśnie to ostatnie rozwiązanie przypadło mi do gustu – przynajmniej podczas mieszkania (zimowania) na miejscu we Wrocławiu.

Pranie i suszenie w pralni publicznej

O ile pranie ubrań nie nastręcza większych problemów, bo zawsze znajdzie się ktoś komu można takowe podrzucić, o tyle na przykład z kocami, czy pościelą (szczególnie puchową) może już być ciężko. Ci z Was, którzy śledzą również mój profil na FB są zorientowani, jak ja rozwiązałem tę problematyczną sytuację. Z pomocą przyszła mi Wrocławska Pralnia Samoobsługowa Speed Queen! Co ciekawe, wielu moich znajomych nie wiedziało, że publiczna pralnia we Wrocławiu w ogóle funkcjonuje! Osobiście jestem zachwycony usługami tej pralni. Podczas pierwszej swojej wizyty poznałem właściciela – Pana Piotra. Podszedł, przywitał się, zapytał, czy nie napotkałem żadnych problemów, czy wszystko z praniem jest w porządku, czy otrzymałem odpowiednią ilość proszku do prania i płynu do płukania. (Trzeba Wam bowiem wiedzieć, że proszek i płyn można kupić tu na miejscu w cenie 4 złotych.) Pranie wyprane, ładnie pachnie, czego chcieć więcej? Z dużym praniem spokojnie można się załadować do pralki z ładowaniem 8 lub 14 (sic!) kg, ustawić cykl (białe, kolorowe, 30-90 stopni … etc.) i spokojnie czekać … Z tym czekaniem myślałem na początku, że będzie problem, ale okazuje się, że nie ma najmniejszego. Miejsca wygodne, na miejscu dostępna lektura (prasa i książki) oraz – co dla mnie najważniejsze z oczywistych względów – szybki internet do dyspozycji. Dzięki temu, gdy przyjeżdżam do Speed Queen zrobić pranie nie marnuję ani minuty na bezczynne siedzenie! Po swoim pierwszym razie z tą pralnią postawiłem wyprać wszystko, co tylko nadawało się do włożenia do pralki: koce, ręczniki, kołdrę, poduszki, poszewki na pościel … no dosłownie wszystko! I wiecie co? Kupili mnie! Wyszedłem mega zadowolony i zostałem nie tylko ich stałym klientem, ale – nie boję się tego powiedzieć – stałem się fanem tej publicznej pralni! Nie tylko wszystko jest elegancko doprane, ale nie mam też problemu z suszeniem. Ich suszarki bębnowe świetnie poradziły sobie z rozbiciem puchu w mojej zimowej pierzynce 🙂 Prałem pościel już kilka razy (wszak mieszkam w kamperze od września) i za każdym razem miałem ją idealnie wysuszoną i pachnącą. A ręczniki? Puszyste, jak w hotelach najwyższej klasy!  

Co podczas wyjazdów?

Wszystko pięknie, ładnie, ale co, gdy nie będę na miejscu we Wrocławiu? Pewnie liczycie na to, że powiem, że pralnie Speed Queen mają rozległą sieć punktów rozsianych po całej Polsce jednak tak nie jest. Na chwilę obecną tylko Wrocław, Warszawa i Trójmiasto mogą się pochwalić pralniami publicznymi Speed Queen. Może w przyszłości sieć ta będzie się powiększać, bowiem według Forbes jest to “czysty biznes, który sam się kręci” 😉 Tym niemniej na chwilę obecną pralnie publiczne nie są zbyt popularne. Jak zatem będę sobie radził podczas wyjazdów? Kupiłem worek żeglarski, w którym zbieram pranie. Taki worek potrafi zmieścić ilość prania wygenerowaną przez jedną osobę w okresie około dwóch tygodni. Ile mogą na razie trwać moje wyjazdy? Dopóki jestem uwiązany etatem (a tak będzie jeszcze przez jakiś czas) wyjazdy będą właśnie maksymalnie dwutygodniowe. Więcej ciągłego urlopu miał nie będę 🙂 W okresie letnim noszone ubrania są też mniejsze objętościowo, więc w dłuższej perspektywie wygląda to dość pozytywnie.

Darmowe pranie od Speed Queen

Ostatnio na FB ogłosili konkurs, w którym nagrodą było 50 zł na Karcie Stałego Klienta (karta również do wygrania, nie do kupienia :)). Ja już kartę miałem, więc gdy z Waszą pomocą wygrałem konkurs dostałem finansowy bonus na kartę. A dzisiaj korzystając z darmowego prania i suszenia siedzę i piszę o tym korzystając z ich szybkiego internetu 😀 Myślę więc, że warto obserwować ich profil – być może darmowe pranie Wam się przyda! Zatem jeśli będziecie mieli cokolwiek do uprania, to serdecznie polecam! Szczególnie koce i pościel. Próbowaliście takie rzeczy kiedyś uprać w domowej praleczce? Koszmar! A tutaj w około dwie godziny (pranie i suszenie) nawet 14 kg prania może być gotowe do poskładania i poukładania w szafce. Bez rozstawiania suszarek, bez zbędnego kłopotu. A jakość całej usługi? Najwyższej klasy!

Pro tip #1: jeśli nie macie potrzeby pilnowania swojego prania, nie chcecie nic poczytać, a szybki Internet nie zabije Waszej nudy, to po zamknięciu pralki i uruchomieniu cyklu możecie spokojnie udać się poza teren pralni (na przykład do pobliskiego Tesco na zakupy), ponieważ nikt nie otworzy pralki przed upływem czasu przeznaczonego na pranie 😉

Pro tip #2: jeśli kupicie Kartę Stałego Klienta (jak ja), to po doładowaniu za kwotę minimum 100 zł dostaniecie 10% doładowania gratis! Przy większych kwotach doładowania dodatkowy bonus wzrasta jeszcze bardziej, ale osobiście nie miałem możliwości tego przetestować 😉

Pro tip #3: najlepiej przyjeżdżać rano, bo popołudniu potrafi być tu tłoczno, jak na dworcu!

, , , , ,

Artur

Jestem wolną duszą (ale nie „niebieskim ptakiem”), wiem, że nic nie spada z nieba i na wszystko trzeba zapracować. Wierzę również, że marzenia trzeba realizować, a odkładanie ich na później temu nie sprzyja.

Komentarze: (2)

  1. Marika

    Szkoda, że w moim mieście nie ma takiej pralni … A tak w ogóle, to jak byś sobie poradził w tym swoim kamperze, gdyby we Wrocławiu takiej pralni nie było? Bo jak czytam wpisy i dobrze rozumiem, to nie sprawdzałeś tego wczesniej?

    • Artur

      Owszem, nie sprawdzałem tego przed zakupem. To, że w moim mieście jest pralnia publiczna okazało się zupełnie przypadkiem – ktoś udostępnił ich wpis na FB albo zobaczyłem ich reklamę. Nie pamiętam już. W każdym razie takie rozwiązanie jest – jak sama zauważyłaś – świetne! Ale gdyby ich nie było poradziłbym sobie – nomen omen – inaczej! 😉

      Większe rzeczy (które długo muszą schnąć) u rodziny i znajomych, a mniejsze we własnym zakresie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

NAPISZ DO MNIE!