Majówka i po majówce :)

4 maja 2018 Artur

Majowy długi weekend spędziłem dość aktywnie, choć nie wyjechałem tak naprawdę nigdzie dalej. Można w sumie powiedzieć, że  “polatałem wkoło komina” 🙂 Tym niemniej udało mi się spędzić miło czas, więc ten wolny okres uważam za dobrze spożytkowany. A gdzie udało mi się pojechać?

Wszystkie odwiedzone miejsca pojawiły się oczywiście na mapie, a były to miejscowości tj. Uraz (lokalizacja nad Odrą nieopodal portu i Zamku Książąt Wrocławskich), Kamieniec Wrocławski (zalew Odry) i Stradomia Wierzchnia (zalew Widawy).

Te pierwsze wyjazdy kamperowe pozwoliły zdiagnozować braki na wyposażeniu – na przykład w postaci siekierki 😉 Osobiście lubię bowiem posiedzieć przy ognisku, a pozyskiwanie drewna bez siekierki okazało się dość czasochłonne, pomimo tego, że zbieraliśmy je na cztery ręce, bo było nas dwóch (dołączył do mnie kolega – Paweł). Przy okazji mieliśmy szansę stwierdzić, że rozpalanie ogniska za pomocą krzesiwa nie jest wcale takie łatwe i proste. Udało się jednak ognisko rozpalić zarówno w Kamieńcu Wrocławskim, jak i w Urazie. W tej drugiej lokalizacji już na szczęście mieliśmy siekierkę, więc organizowanie opału poszło nam zdecydowanie łatwiej. Było też o tyle łatwiej, że do pilnowania kampera mieliśmy koleżankę – Asię – więc w poszukiwaniu opału mogliśmy odejść nieco dalej.

Cóż mogę powiedzieć o tych wyjazdach? Przyjemnie było wyrwać się z miasta. Miałem okazję rozłożyć markizę po zimie. Posiedzieć w słońcu i w cieniu. Posłuchać wieczornego i porannego rechotu żab i śpiewów ptaków. Zwolnić i odetchnąć świeżym powietrzem. Można było posiedzieć przy ognisku, pograć na gitarze, spędzić miło czas w doborowym towarzystwie. Zobaczyć nocne niebo w całej jego okazałości. A gdy przyszła na to pora, po prostu wejść do kampera i spać w ludzkich warunkach. Tego chciałem, tego mi brakowało, a dziś mam to niemal na wyciągnięcie ręki!

Jedyne czego mi jeszcze brakowało do szczęścia, to rozkładane krzesełka i stolik, które mógłbym rozstawić pod markizą. Muszę jednak szukać takich, które można maksymalnie poskładać, aby zajmowały jak najmniej miejsca podczas postoju na parkingu. Znalazłem takie – wędkarskie – ale z zakupem muszę niestety poczekać już do kolejnej wypłaty. Dlaczego?

Ostatnie ciepłe dni przy okazji ujawniły bowiem problem z lodówką, która nie chłodziła zarówno na gazie, jak i na zasilaniu z instalacji 12V (oczywiście podczas jazdy!) i trzeba to było naprawić. Koszt, który musiałem ponieść, to 500 zł. Pytanie, na ile wystarczy naprawa, która została wykonana. Bez lodówki niestety w upalną pogodę ani rusz. Ten nieplanowany wydatek odbił się niestety na kolejnych planach wyjazdowych, które miały się odbyć jeszcze w tym tygodniu. Przypominam, że w ubiegłym miesiącu musiałem wykupić polisę OC, co również stanowiło spore uderzenie po kieszeni. Znowu trzeba zatem coś odłożyć, ale kolejne wyjazdy zapowiadają się bardzo obiecująco.

, , ,

Artur

Jestem wolną duszą (ale nie „niebieskim ptakiem”), wiem, że nic nie spada z nieba i na wszystko trzeba zapracować. Wierzę również, że marzenia trzeba realizować, a odkładanie ich na później temu nie sprzyja.

Komentarze: (2)

  1. Tomek

    Faktycznie szkoda że tak szybko się skończyły te podróże ale i tak wydajniej niż większość POlaków na RODOS* przy “grylu” 😉

    * “Rodzinne Ogródki Działkowe Ogrodzone Siatką” XD

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

NAPISZ DO MNIE!